Pojawienie się bogów. Upadek Muru Berlińskiego. Własny ślub. Historię świata zdobią takie momenty, które wpłynęły na jego oblicze. Jednym z nich było pojawienie się Internetu. Jego obecność stała się tak powszechna jak ziemniaki przy mielonym.

Internet to także rynek, gdzie spacer po e-uliczkach i e-straganach jest darmowy. Z biegiem czasu jest coraz ambitniej wykorzystywany, przez co biznes spojrzał na niego głodnym okiem. Podczas gdy większość czuje się spełniona oglądaniem śmiesznych kotów, są też tacy, którzy widzą w tym model biznesowy, wiedząc jak na kotach zarabiać.

Internet jest także nienamacalny. Po wykupieniu dostępu, może stać się konkurencją usług ze świata rzeczywistego. Możesz mieć bibliotekę płyt wielkości czteropiętrowego budynku, tylko po co, skoro ten sam zestaw możesz odsłuchiwać za darmo. Podobnie jest z filmami, personalnym dietetykiem, trenerem, nauczycielem języka angielskiego. Możesz mieć wszystko pod ręką, tylko: „wykup subskrypcję”.

A jaki wpływ Internet ma na marketing? Ogromny!

Rewolucja dzieje się na naszych oczach. John Wanamaker powiedział kiedyś:

„Połowa pieniędzy wydawanych na reklamę jest wyrzucana w błoto. Problem w tym, że nie wiem, która połowa”.

Wanamaker miał problem. Żył ponad sto lat temu i mimo usilnych prób, trudno było mu zmierzyć skuteczność działań reklamowych. Dzisiaj, sto lat później już wiemy, że powiedzenie Wanamakera, wtedy bardzo prawdziwe, dziś jednak traci sens.

Bunny United Internet Tools

W momencie czytania tego tekstu już wiemy, która połowa środków przeznaczonych na działania marketingowe się zwraca, a która jedynie użyźni błoto. Posiadamy dostęp do serwisów i narzędzi, które pomogą nam lepiej zrozumieć potrzeby klienta, zbadać jego preferencje czy zmierzyć zadowolenie. Możemy korzystać z programów, które zastąpią uciążliwą pracę w automat, a my w tym czasie możemy zrobić sobie kawę lub sprawdzić kociośmieszne nowości.

Internet umożliwia pracę w kilkunastoosobowych zespołach, gdzie pracownicy są rozsiani po całym globie, a mimo tego komunikacja między nimi często bywa efektywniejsza, niż gdyby wszyscy siedzieli w jednym pokoju. Jeszcze niedawno w „chmurze” można było gromadzić tylko dane. Dziś mieszczą się w niej także zasoby ludzkie, wedle powiedzenia „z małej chmury, wielki projekt”.

Minie jeszcze sporo czasu zanim właściciele małych firm zrozumieją, że nie trzeba stawiać całego działu marketingowego i przeznaczać na jego utrzymanie wielkich budżetów. Ten wydatek może być lepiej zoptymalizowany, a cele osiągane skuteczniejszymi środkami. Internet umożliwia nam zbadanie efektywności konkretnych działań i co za tym idzie, wskazać kierunek, gdzie lokować środki finansowe.

Nie musisz iść utartym szlakiem, nie potrzebujesz całego działu marketingowego. Wykup króliczą subskrypcję i miej dostęp do wiedzy, sprawdzonych strategii i świetnych specjalistów. Takie mamy czasy.

Brak komentarzy