Ledwo oczy otworzy i już do komputera – dziwi się pokolenie, które sporą część młodości przeznaczyło na stanie w kolejce po ocet. A jednak są osoby, które widzą w tym sens, przy okazji mogąc edukować innych, jak przetrwać życie po życiu.

W obliczu śmieszkowania Kim Dzong Una, braku poczucia humoru Donalda Trumpa i fochów Wladimira Putina, część mieszkańców zastanawia się, jak będzie wyglądał świat, kiedy jakiś przywódca omyłkowo naciśnie czerwony guzik.

Z odpowiedzią spieszy studio Huckleberry Games, które na początku kwietnia wydało grę Edengrad – symulatora postapokaliptycznej rzeczywistości, gdzie gracz wciela się w potomka ludzi którzy przeżyli zagładę ziemi, a jego zadaniem jest przetrwać.

A my jesteśmy Bunny United, króliki odporne na marketingowe kataklizmy dlatego, od jesieni zeszłego roku nawiązaliśmy ze studiem współpracę.

Nasze zadanie jest proste – gra ma być rozpoznawalna. No i jak to zrobić? Przecież nie wystarczą sformułowania „ta gra jest fajna”, przetłumaczone na wszystkie języki świata. Paradoksalnie, donośny krzyk także nie sprawi, że o projekcie będzie głośniej.

Zbudowaliśmy więc zespół w postaci project managera, pijarowca i kilku copywriterów, którzy tworzą treści w językach polskim, angielskim oraz rosyjskim. Szeregi stada uzupełnia również administrator, który dzielnie zamieszcza treści w mediach społecznościowych oraz pełni dyżury na wszelkich chatach, odpowiadając na pytania fanów. Mając do czynienia z grą o światowym zasięgu ważne było, by każdy z członków zespołu posługiwał się językiem angielskim na nieco wyższym poziomie niż „Kali-food”.

Postanowiliśmy króliczy nos skierować tam, gdzie jest najwięcej graczy – czyli media społecznościowe. Facebook, Twitter, Vkontakte (rosyjska wersja mordoksiążki).

Jeszcze przed premierą, gra spotkała się ze sporym zainteresowanie w Polsce, ale także Stanach Zjednoczonych i Rosji, czego dowodem mogą być imponujące wyniki. Na stronie „Wspieram.to” udało się zebrać prawie 15 tysięcy złotych, natomiast na międzynarodowym „Kickaster” – ponad 200 tysięcy.

Wpadliśmy na pomysł, by podczas premiery gry, najważniejsze branżowe media otrzymały od nas paczkę składającą się z listu, maski gazowej i puszki konserwowej – co nawiązywało do klimatu Edengrad. Wcześniej oczywiście zrobiliśmy odpowiedni research, tak by mieć pewność, że każda konserwa została spożytkowana ze smakiem.

W międzyczasie nie rozstajemy się z narzędziem do monitorowania rynku „Brand24” – dzięki, któremu każda wzmianka na temat tej gry, wpada w nasze królicze uszy.

Skoki mają Adama Małysza, Solidarność Lecha Wałęsę, a kryminalne zbrodnie detektywa Rutkowskiego. Królicze stado postanowiło, że wokół Edengrad, także należy wykreować osobę, która stanie się ambasadorem marki, kimś kto będzie przykładem dla innych.

Idealnym kandydatem na internetowego celebrytę okazał się główny programista i założyciel projektu – Patryk Borowski, który jak sam o sobie mówi – robi internety.

Jest młody, przystojny, a urodą łączy antropologiczne cechy osób żyjących w świecie wirtualnym i rzeczywistym. Patryk jest także przykładem osoby inspirującej do działania, systematycznie dążącej do celu. Wszędzie tam gdzie się pojawia (lokalne telewizje, branżowe media), usłyszymy o Edengrad, jako sposobie na fajne spędzenie wolnego czasu.

Na stronie edengrad.net grę można zakupić za jedynie 40 złotych. Obecnie trwają pracę nad wersją Beta.

Bunny United trzyma na projekcie łapkę. I jeśli nawet nastąpi koniec świata, nie będzie to oznaczało przerwania współpracy. Po prostu Edengrad stanie się faktem, z tą różnicą, że nie będziemy musieli odpalać komputera.

 

By admin Date 20 lipiec 2017 Tags Brak komentarzy

Brak komentarzy